13 sierpnia 1944- preludium

Rankiem w niedzielę 13 sierpnia 1944 roku Brygadier J.T. Durrant, południowoafrykański dowódca 205 Grupy Bombowej RAF, w skład którego wchodził m.in. 31 Dywizjon Bombowy SAAF otrzymał rozkaz wystawienia do lotu z zaopatrzenim dla walczącej Warszawy 10 załóg samolotów B-24 Liberator. Decyzja o włączeniu Dywizjonu do akcji zrzutowej związana była z osobistą decyzją Premiera Churchilla podjętą na skutek nieustająch interwencji ze strony władz RP na Uchodźctwie. Premier postanowił włączyć pozostające w Włoszech, a podlegające RAF, dywizjony ciężkich bombowców o zasięgu pozwalającym na lot do Warszawy. 

Natychmiast po otrzymaniu rozkazu Brygadier J.T. Durrant oraz dowódca 31 Dywizjonu Lt/Col D. Nel drogą lotniczą udali się do Dowództwa Śródziemnomorskiego Teatru Wojny celem uzyskania odwołania rozkazu. Pragnęli spotkać się z głównodowodzącym Siłami Lotniczymi Marszałkiem Lotnictwa Sir Johnem Slessorem aby przedstawić mu swój punkt widzenia. Uważali, że wysłanie nieprzeszkolonych w operacjach specjalnych załóg do operacji zrzutowej wymagającej podróży nad nieprzyjacielskimi terytoriami najeżonymi artylerią przeciwlotniczą oraz lotniskami nocnych myśliwców której finałem miał być zrzut zaopatrzenia nad obcym, płonącym miastem z wysokości 120- 150 metrów i przy minimalnej prędkości jest misją samobójczą. Obawiali się, że stworzony  dużym wysiłkiem dywizjon ulegnie zagładzie. Po przyjeździe do dowództwa okazało się, że Marszałek J. Slessor jest zajęty na ważnej odprawie. W wyniku stanowczej postawy Brygadiera, który postanowił czekać aż do skutku, Marszałek przerwał odprawę aby wysłuchać dowódcę 205 BG. Po krótkiej rozmowie Marszałek J. Slessor zaprosił Brygadiera do swoejgo biura, w którym ku jego zdumieniu znajdował się Premier Churchill. Marszałek przedstawił J.T. Durranta i poprosił o przedstawienie Premierowi celu nagłej wizyty. Brygadier po raz kolejny przedstawił argumenty przeciwko udziałowi 31 Dywizjonu w planowanej operacji zrzutowej, były one rzeczowe i w zasadzie bezdyskusyjne. Jak wspomina Brygadier J.T. Durrant, Churchill wyjął cygaro z ust, spojrzał na niego i rzekł: ma Pan całkowitą rację Brygadierze. To jest polityka a nie wojna. Otrzymał Pan rozkaz i proszę go wykonać. Żegnam. Dowódcy wrócili do Celone gdzie trwały już przygotowania załóg do wyruszenia do Brindisi skąd miał nastąpić start do lotu nad Warszawę. Historię spotkania z Premierem Churcillem opisał Brygadier J.T. Durrant w udzielonym 19 lat po wojnie wywiadzie zamieszczonym w wydawanej w Johannesburgu gazecie Sunday Times.

13/14 sierpnia 1944- pierwsza operacja 31 Dywizjonu SAAF nad Warszawą

(1) Dominik Kościelny

74 lata temu, 13 sierpnia 1944 ok. godz. 19.00 z włoskiego lotniska Celone wystartowały samoloty 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia, 148 i 178 Dywizjonów RAF oraz 31 Dywizjonu Południowoafrykańskich Sił Powietrznych- SAAF. 28 samolotów ruszyło w liczącą ok. 1800 mil podróż z pomocą Powstaniu Warszawskiego. Była to pierwsza operacja na taką skalę zarządzona na skutek osobistej interwencji Premiera Churchilla. Załogi 31 Dywizjonu SAAF wzięły udział w akcji mimo sprzeciwu ze... strony dowódców, którzy obawiali się o życie lotników nie mających doświadczenia w działaniach specjalnych. Zrzut musiał odbywać się w locie na bardzo małej wysokości i przy małej szybkości, samoloty stanowiły znakomity cel dla niemieckiej artylerii przeciwlotniczej. Po trwającym ok. 5 godzin locie pierwsze załogi dotarły nad płonącą Warszawę, odnalezienie celu nie było łatwe ze względu na zadymienie miasta. Miejsce zrzutu- plac Krasińskich określano licząc mosty na Wiśle, za czwartym mostem należąło skręcić w lewo i wypatrywać oznaczeń na ziemi. 6 samolotów południowoafrykańskich zrzuciło zaopatrzenie wprost na plac Krasińskich lub w jego pobliżu, 1 załoga w okolicach Mińska Mazowieckiego. 4 załogi nie dokonały zrzutu ze wzgledu na awarie maszyn lub warunki atmosferyczne. Stracono 2 załogi.
Lt. Klette uszkodzonym przez niemieckiego nocnego myśliwca oraz artylerię przeciwlotniczą Liberatorem wylądował przymusowo wprost na lotnisku Okęcie. Załoga wyszła z lądowania cało, została wzięta do niewoli. Niestety z ran zmarł tylny strzelec H.J. Brown. Samolot Lt. Norwala został ostrzelany i poważnie uszkodzony nad Warszawą, pilot (prawdopodobnie w szoku) opuścił swoje stanowisko i wyskoczył na spadochronie. Drugi pilot Lt. Burges przy pomocy pozostałych członków opanował maszynę i po wilogodzinnym locie dotarł na tereny zajęte przrz Rosjan gdzie wylądował awaryjnie.
8 maszyn w większości mocno uszkodzonych wróciło do bazy we Włoszech.
W wyprawie udział wzięły załogi:
Mjr. S.S. Urry,
Capt. G. Griendl (DFC),
Capt. N. van Rensburg,
Capt. F.C. Serfontein,
Capt. K. Hayward,
Capt. I.J.M. Odendaal,
Capt. G. Lawrie,
Lt. W. Norwal,
Lt. P.R. Klette,
Lt. R. Franklin

Cześć Ich Pamięci!

 

14/15 sierpnia - druga operacja

(1) Dominik Kościelny

14 sierpnia 1944 roku około godz. 20.00 z włoskich baz podrywa się w niebo 26 obładowanych zasobnikami i paczkami, samolotów bombowych należących do polskich, brytyjskich i południowoafrykańskich eskadr. 7 maszyn należy do 31 Dywizjonu SAAF, dla 3 załóg był to kolejny już lot z pomocą Warszawie, Mjr S.S. Urry, Capt. N. van Rensburg i Capt. F.C. Serfontein wraz ze swymi towarzyszami mieli spędzić drugą z rzędu noc w drodze do płonącej Warszawie. Świadomość tego co zastaną na miejscu, szczególnie że nie mogli liczyć na efekt zaskoczenia, który pomógł im poprzedniej nocy, mroził im krew w żyłach. Wyprawą chciał dowodzić d-ca 31 Dywizjonu Lt/Col. D. Nel, ale nie dostał zgody dowódcy 2 Skrzydła Col.J.A. Wiliamsa. 5 Liberatorów Dywizjonu zdołało dokonać zrzutu bądź na wyznaczony na pl. Krasińskich cel bądż też na terenie zajętym przez powstańców. Ofiarą nocnych myśliwców oraz ognia artylerii przeciwlotniczej zarówno niemieckiej jak i sowieckiej padły 3 maszyny. Załoga Capt. van J.L. Eyssena została zmuszona do opuszczenia płonącej maszyny w której śmierć poniosło 3 strzelców, pozostali zostali uratowani i przy pomocy żołnierzy AK przeprowadzeni na rosyjską stronę frontu. Po kilku tygodniach wrócili do Włoch. Samolot Capt. N. van Rensburga rozbił się pod Golędzinowem a maszyna Lt. G.C. Hooey'a spłonęla na ulicach Warszawy. Capt. Senn został poważnie ranny, ranni byli róznież nawigator oraz jeden ze strzelców. Załodze udało się ugasić pożar, a tylny strzelec Sgt. Owen ostrzelał reflektory oślepiające pilotów... po kilku kolejnych godzinach bezpiecznie wylądowali we Włoszech. Ta noc nad Warszawą kosztowała aliantów 8 samolotów- 31% wysłanych ze zrzutami maszyn na zawsze została na polskiej ziemi.

Do Polski polecieli:
Mjr. S,S, Urry,
Capt. W. Senn,
Capt. J.L. Eyssen,
Capt. N. van Rensburg,
Capt. L.C. Allen,
Capt. F.C. Serfontein,
Lt. G.C. Hooey

 

15 sierpień 1944- odwołany lot nad Warszawę.

(4) Dominik Kościelny

Rankiem 15 sierpnia 1944r baza 31 Dywizjonu w Celone pogrążona była w żałobie. Z wyprawy nad Warszawę nie powróciło 23 lotników... Tymczasem dowództowo 205 Grupy Bombowej RAF wydało rozkaz aby dywizjon wystawił 3 załogi do kolejnej nocnej misji nad polską stolicę. Preciwko operacji gorąco zaprotestował Col. Williams- dowódca 2 Skrzydła SAAF. Podobne stanowisko prezentował Lt/Col D. Nel- dowódca 31 Dywizjonu uważając, że zrzuty z pułapu poniżej 2000 metrów są misjami samobójczymi. Nie zmieniło to stanowiska dowództwa tak więc Lt/Col. Nel stanął przed zadaniem wyznaczenia załóg. Spośród lotników padła propozycja aby lot odbyli ochotnicy... W/g przekazu jednego z autorów to misji zgłosił się Belg, Mjr G. Greindl (DFC), uciekiniera z Europy którego bracia brali udział w belgijskim ruchu oporu. Razem z nim wystąpiło jeszcze dwóch dowódców załóg... Szczęściem dla wykrwawionego Dywizjonu rozkaz został odwołany a nad Warszawę poleciały 3 załogi 178 Dywizjonu RAF.

 

 

16/17 sierpnia- ostatnie sierpniowe zrzuty

(1) Dominik Kościelny

16 sierpnia 1944r około godz. 20.00 , ponad dwa tygodnie po wybuchu Powstania Warszawskiego kolejne samoloty ze zrzutami broni, amunicji i lekarstw wystartowały w kierunku Warszawy. 18 maszyn wśród których 6 należało do 31 Dywizjonu SAAF zostało skierowanych na placówki w Puszczy Kampinoskiej. Ogromne straty w poprzednich lotach oraz stanowcza interwencja dowódców dywizjonów spowodowała, że zaniechano zrzutów z małej wysokości na silnie bronione miasto i zadecydowano, że pomoc zostanie dostarczona w okolice Warszawy. Sami lotnicy nie mieli złudzeń, przeczuwali że Niemcy będą przygotowani na ich przylot. Do każdego z 6 Liberatorów załadowano w zasobnikach 40 Stenów, 350.000 szt. amunicji, 160 granatów, 2 karabiny maszynowe, 2 piaty z 30 pociskami, lekarstwa i mundury. Placówki zrzutowe zostały odnalezione i załogi zrzuciły zaopatrzenie kierowane sygnalizacją z ziemi. Niestety, zgodnie z przewidywaniami lotników Niemcy byli przygotowani. Niemieccy nocni myśliwcy operujący z lotniska niedaleko Katowic, wspomagani przez stacje radarowe z okolic Krakowa i Tarnowa oraz prawdopodobnie pociąg radarowy oczekiwali na nich na trasie lotu. Ich ofiarą padły 3 załogi, z 23 ludzi na pokładach samolotów uratował się tylko jeden. Był nim drugi pilot w załodze Mjr. I.J.M. Odendaala - Lt. J.J.C. Groenewald. Wyrzucony siłą wybuchu z kabiny samolotu wylądował na spadochronie w okolicy wsi Ostów, gdzie został przejęty przez miejscową placówkę AK. Ukrywany w okolicznych dworach ziemiańskich doczekał wyzwolenia. W zestrzelonym nieopodał wsi Luborzyca BLiberatorze dowodzonym przez Capt. L.C. Allena zginął młody lekkoatleta a zarazem wrażliwy poeta Eric Impey, którego wiersz prezentuję na stronie głównej. Trzecim zestrzelonym samolotem był Liberator którego dowódcą był Capt. G. Lawrie.
Po tej nocy w 31 Dywizjonie pozostało 5 sprawnych samolotów i 4 załogi co spowodowało wycofanie jednostki z lotów bojowych do czasu uzyskania uzupełnień. O ile zaopatrzenie w nowe samoloty nie stanowiło problemu o tyle pozyskanie doświadczonych lotników sprawiało dowództwu SAAF problem. W efekcie skład Dywizjonu uzupełniono lotnikami RAF, stanowiącymi przejściowo ok 75% stanu. Nie najlepiej było także ze stanem psychicznym ocalałych lotników. Depresja zdiagnozowana przez oficera medycznego u Lt. Reutenbacha, który uczestniczył w ostatniej misji i który w ciągu 2 nocy starcił swoich najlepszych przyjaciół spowodował odsunięcie go od lotów i odesłanie do RPA.

W locie do Polski uczestniczyli:
1. Mjr G. Greindl,
2. Mjr I.J.M. Odendaal,
3. Capt. L.C. Allen,
4. Capt. G. Lawrie,
5. Capt. F.C. Serfontein,
6. Lt. P. Rautenbach

Cześć Ich Pamięci!

 

17 sierpnia- dzień po tragedii

Poranek w bazie Cellone był przygnębiający, lotnicy zaróno ci, którzy nie brali udziału w locie do Polski jak i ci którzy szczęśliwie wrócili znad Warszawy spotkali się w messie. Jak wspomina tylny strzelec Michael Cauchi: 

"Uczucia docierają dopiero następnego dnia. Następnego dnia,

bo po wylądowaniu wysiadasz, idziesz na odprawę, pijesz kawę, jesz kanapki, i  idziesz spać.  Dopiero następnego dnia kiedy idziesz do kantyny na śniadanie widzisz ilu brakuje. Wtedy to do ciebie dociera. I jak zawsze myślisz, dzięki Bogu, to nie ja."

31 Dywizjon został rozkazem Dowódcy 205 Grupy Bombowej wycofany z linii  celem uzupełnienia strat i reorganizacji.

 

18 sierpnia- po bitwie

Przed południem Dowództwo 205 Grupy Bombowej, w której skład wchodził 31 Dywizjon w Rozkazie Dziennym wyraziło podziw dla wspaniałego ducha jaki zaprezentowały załogi Dywizjonu. Po południu lotników i personel naziemny 31 Dywizjonu odwiedził Marszałek Lotnictwa John Slessor. Rozmawiał z załogami, które brały udział w lotach ze zrzutami. Stwierdził, że ich wysiłek niewele wniósł w realną pomoc powstańcom a loty były gestem politycznym wobec Polaków w perspektywie powojennych stosunków w Europie. Wg opinii świadków słowa te wywołały gorycz wśród lotników, którzy nie wydawali się przekonani argumentami Marszałka...

10/11 września 34 Dywizjon wchodzi do akcji.

10 września o godz 19.30 pierwszy B-24J Liberator należący do 31 Dywzjonu SAAF  oderwał się od stalowych płyt pokrywających pas startowy lotniska w Celone. Tuż za nim w niebo wzniosły się kolejne trzy maszyny 31 Dywizjonu oraz trzy samoloty debiutującego w lotach nad Polskę 34 Dywizjonu SAAF. Te siedem maszyn należały do liczącego 20 samolotów zgrupowania, które obrało kurs na północ. Wyprawa była wynikiem ciągłych nacisków dowódców Powstania Warszawskiego oraz rządu emigracyjnego w Londynie. W trakcie poprzednich kilku tygodni angielskie dowództwo wyrażało zgodę na loty ze zrzutami nielicznych maszyn w większości  należących do polskiej 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia, której  zużyte maszyny i braki w załogach operacyjnych praktycznie uniemożliwiał zorganizowanie większej operacji lotniczej. W trakcie tych kilku tygodni 31 Dywizjon SAAF został zreorganizowany, uzupełniono straty w sprzęcie oraz w ludziach. W tym czasie razem z bliźniaczym 34 Dywizjonem SAAF wykonywano stosunkowo łatwe loty wspierające inwazję w południowej Francji. Wyprawa nad Polskę miała być niebezpieczną eskapadą. Odprawa rozpoczęła się od zademonstrowania lotnikom nowego typu spadochronu zrzutowego wyposażonego w mechanizm opóźniający jego otwarcie, był on niezbędny gdyż tym razem zaplanowano zrzut zaopatrzenia z dużej wysokości (ponad 3.500 m). Opóźnienie w otwarciu spadochronu miało zagwarantować, że mimo swobodnego spadania z dużej wysokości zasobniki wylądują w celu. Trasa lotu po przekroczeniu Karpat została wytyczona po wschodniej stronie linii frontu aby zabezpieczyć załogi przed  ogniem artylerii przeciwlotniczej. Wszystkie załogi, które dotarły nad Warszawę stwierdziły silne zadymienie celu i zrzuciły zasobniki bez widoczności punktów zrzutu. Stracono załogę Capt. E.A. Endlera z 34 Dywizjonu SAAF, który zbyt długo krążył nad Warszawą w poszukiwaniu celu w wyniku czego nad Jugosławią zabrakło mu paliwa i załoga musiała ratować się skokiem ze spadochronem. Uratowało się tylko dwóch lotników, którzy dostali się do niewoli.

W wyprawie uczestniczyły załogi:

31 Dywizjon:

1.       Capt. K. Hayward,

2.       Capt. L. Buekes,

3.       Lt. J.H. Smith,

4.       Lt. C. Le Seur,

34 Dywizjon SAAF

1.       Capt. E.A. Endler,

2.       Capt. K. Carter,

3.       Lt. J. Lithgow

 

18/19 września- Przerwany lot 34 Dywizjonu

18 września po dłuższej przerwie w lotach ze zrzutami brytyjskie Dowództwo zadecydowało o wznowieniu lotów ze zrzutami dla Okręgów AK. Z jedenastu startujących do Polski samolotów 5 należało do 34 Dywizjonu Bombowego SAAF, miały one dokonać zrzutu dla powstańców w Warszawie. Liberatory  załadowane 12 zasobnikami każdy wzniosły się w powietrze z lotniska w Celone około godz. 17.20. Wkrótce po przekroczeniu wybrzeża jugosłowiańskiego załogi otrzymały drogą radiową rozkaz przerwania misji i powrotu do bazy. Po ponad 2 godzinach krążenia nad lotniskiem w celu zużycia części paliwa wszyscy szczęśliwie wylądowali. Prawdopodobnie rozkaz przerwania lotu wiązał się z amerykańską operacją zrzutowa dla Powstania „Frantic 7”, która miała miejsce właśnie 18 września 1944.

 

W przerwanym locie uczestniczyły załogi:

1.       Capt. R.P.S. Crompton,

2.       Lt. W.G.A. Pitt,

3.       Lt. P. Maas,

4.       Lt. E.A. van Zyl,

5.       Lt. Goldschmidt

 

21/22 września 1944. Ostatni akord pomocy Warszawie.

21 września po dłuższej przerwie brytyjskie dowództwo zadecydowało o zorganizowaniu liczebniejszej niż w poprzednich tygodniach wyprawy z zaopatrzeniem dla walczących powstańców. Do akcji wyznaczono piętnaście maszyn, wystartowało ze względu na awarie dwanaście z nich, spośród których trzy należały do 34 Dywizjonu a dwa do 31 Dywizjonu SAAF. Załogi południowoafrykańskie skierowano na placówki w Puszczy Kampinoskiej, prawdopodobnie dlatego że zgrupowane tam oddziały partyzanckie znalazły się w okrążeniu i miały podjąć próbę przebicia się na Żoliborz. Zrzut zaplanowano z dużej wysokości (3500- 4000m) używając zasobników wyposażonych w spadochrony z opóźnionym otwarciem celem zminimalizowania rozrzutu. Start z Celone miał miejsce o godz. 17.00, obładowane paliwem i zasobnikami samoloty skierowały się do Polski. Ze względów bezpieczeństwa trasa wiodła w swojej północnej części nad terytorium zajętym przez Armię Czerwoną. Podczas lotu załogi obserwowały radzieckie samoloty ale na szczęście odbyło się bez incydentów.  Nad Kampinos dotarły wszystkie samoloty, niestety zła widoczność nad celem połączona z brakiem doświadczenia w operacjach specjalnych spowodowały, że dwie załogi powróciły do bazy we Włoszech z zasobnikami na pokładzie.  Dwie załogi  zrzuciły swoje zasobniki na zidentyfikowane placówki odbiorcze jedna na obszar leśny Kampinosu. Była to ostatnia akcja Dywizjonów SAAF na rzecz walczącej Warszawy, a z powodu poniesionych wcześniej strat większość załóg stanowili lotnicy RAF.

W akcji uczestniczyły załogi:

31 Dywizjon

1.       Lt C.O. Nel,

2.       F/O M. Badham 

34 Dywizjon

1.       Lt. E.A.  van Zyl,

2.        Lt P. Maas,

3.        Lt. J.N. Smith

 

 

16/17 października- ostatnia misja nad Polską

Ostatnia akcja lotnictwa południowoafrykańskiego kończąca zaangażowanie 2 Skrzydła SAAF w operacjach zaopatrzeniowych w Polsce została przeprowadzona już po upadku Powstania Warszawskiego. Sześć samolotów 34 Dywizjonu SAAF wysłano ze zrzutami dla oddziałów partyzanckich w centralnej Polsce trzy samoloty na placówkę w okolice Radomska i trzy maszyny w okolice Końskich. Każdy z samolotów załadowany był 12 zasobnikami ze spadochronami umożliwiającymi zrzut z dużej wysokości, spoza zasięgu lekkiej artylerii przeciwlotniczej. Do Polski polecieli lotnicy 34 Dywizjonu: Mjr E.T. Desmarais, Lt Hoffe, Lt D.O. Culligworth, Lt J. Lithgow ( 2 misja ), F/Sgt Foran (RAAF) , Sgt Burry (RAF). Tylko dwie załogi odnalazły placówki i zrzuciły zaopatrzenie. Z operacji nie powróciły dwie załogi- obydwie maszyny padły ofiarą Ofw. Karl Maisch z 2.NJG100.

Pierwszą utraconą załogą dowodził Lt. D.O. Culingworth, jego Liberator został zaatakowany  w rejonie Tarnowa i kiedy dowódca zorientował się, że nie ma szans na kontynuowanie lotu wydał rozkaz opuszczenia maszyny. Niestety w momencie podjęcia tej decyzji nie działała łączność wewnetrzna i informacja została przekazana przez zapalenie czerwonego światła na stanowiskach załogi. Na sygnał błyskawicznie zareagował tylny strzelec sgt. R. Pither, opuścił wieżę strzelecką i wyskoczył prez otwarty luk bombowy. Na ziemi został uratowany przez ludność miejscowowści Kocina oraz AK i miejscowych ziemian. Załoga Lt. Lithgowa została zestrzelona kilka minut później, w tym wypadku uratowało się trzech lotników, zginęło pięciu, w tym dowódca załogi Lt. Lithgow. Dwóch lotników przechwyciła AK i bezpiecznie ulokowano ich na terenie Powiśla, trzeci trafl w ręce Niemców i spędził resztę wojny w obozie jenieckim. Jeden z uratowanych, Lt. Dicks napisał w swoim pamiętniku:  „Do dnia mej śmierci nie zapomnę swoich przyjaciół, którzy mi dali więcej pomocy i pociechy, niż byli w stanie. Piszę to, ponieważ wiem, ile ich samych to kosztowało. Dali mi wszystko, co mieli najlepsze. Powiem, że ci ludzie, mają mężne serca i są dzielni. Niech żyją długo i niech mają nadzieję, że mieć będą spokojne i szczęśliwe życie na wolności. „Dziękuję” jest małym słowem ode mnie, ale mogę was zapewnić, że mówię to całym sercem i duszą, W czasie pisania tego. Mogę Wam tylko ten sposób wyrazić moje uznanie: Dziękuję milion razy”

 

W ostatniej misji uczestniczyły załogi 34 Sqn:

1. Mjr E.T. Desmarais,

2. Lt. E. Hoffe,

3. Lt. D.O. Cullingworth,

4. Lt. J. Lithgow,

5. F/Sgt. Foran (RAF)

6. Sgt. Burry (RAF)